Artykuly
Bank Światowy walczy teraz z korupcją jeszcze energiczniej [2007-07-01 12:14:00]
Walka z korupcją ma znaczenie nie tylko etyczne. Instytucje finansowe muszą sprawdzać, jak jest wydawana ich pomoc, bo korupcja sprawia, że jej olbrzymia część jest marnotrawiona.
Niedawne zamieszanie wokół rezygnacji Paula Wolfowitza ze stanowiska prezesa Banku Światowego sprawiło, że jeszcze pilniejsza niż dotychczas stała się potrzeba wcielenia w życie jego programów dobrego zarządzania i działań antykorupcyjnych. Jest to niezbędne nie tylko dla dobra banku, ale przede wszystkim dla dobra ludzi biednych w krajach rozwijających się - ich dostęp do usług publicznych, a także ich szanse na lepsze życie obniżają się wskutek marnego stylu rządzenia i łapownictwa.
Pojawiają się sugestie, że odejście poprzedniego prezesa jest efektem zbytniego rozproszenia jego programu antykorupcyjnego. To po prostu nie jest prawda. Kryzys przywództwa nie był odzwierciedleniem osłabienia zaangażowania w realizację programu dobrego rządzenia - ani ze strony zatrudnionych w banku fachowców, ani krajów i udziałowców, z którymi współpracują. Jest odwrotnie: program dobrego rządzenia i działań antykorupcyjnych jest realizowany mimo zmiany na czołowym stanowisku.
Bank zaczął koncentrować się na poprawie sposobu zarządzania i zwalczaniu łapownictwa już dziesięć lat temu. W 1997 roku ówczesny prezes, James Wolfensohn, łamiąc tabu polegające na publicznym pomijaniu korupcji, uznał raka korupcji za główny problem wpływający na sytuację biednych w krajach rozwijających się. W ostatniej dekadzie dla rządów, społeczeństwa obywatelskiego, sektora prywatnego, a także społeczności międzynarodowej poprawa sposobu rządzenia i walka z korupcją stały się sprawami priorytetowymi. Znalazło to odzwierciedlenie w pożyczkach udzielanych przez Bank. Obecnie pożyczki mające na celu poprawę zarządzania sferą publiczną (i dziedziny pokrewne) wynoszą około 4,5 mld dol., prawie 20 proc. całej akcji pożyczkowej.
Korupcja to główna przeszkoda w rozwoju ekonomicznym. Kosztuje co roku miliardy dolarów, które można by przeznaczyć na zmniejszenie zakresu biedy i na wzrost gospodarczy. W niedawnym opracowaniu Banku Światowego. Różne oblicza korupcji (The Many Faces of Corruption) ocenia się, że nielegalne wycinanie lasów oznacza dla branży stratę około 10 mld dol. rocznie. Absencja nauczycieli, jeden z głównych aspektów korupcji w edukacji, może prowadzić do bezpośredniej utraty 1/4 krajowych wydatków publicznych na szkolnictwo podstawowe.
Poprawa zarządzania w sektorze publicznym i zwalczania korupcji umożliwia poszczególnym krajom zapewnienie podstawowych usług, przyczynia się także do wzrostu gospodarczego i zwiększenia szans na zatrudnienie biedaków. Właśnie dlatego w takich krajach, jak np. Tanzania, staramy się wzmocnić nadzór na wykorzystaniem zasobów publicznych zarówno ze strony obywateli, jak i organów regulacyjnych. Wspieramy także zabiegi ubogich, w tym kobiet, o lepszy dostęp do systemu prawnego - m.in. za pomocą sądów objazdowych: tak postępujemy w Gwatemali. Działalność banku na rzecz walki z korupcją ma różne formy: od prowadzenia audytu instytucji publicznych w Afryce, po umacnianie procedur przetargowych w Azji.
W marcu 2006 r. rada banku, w której reprezentowane są wszystkie kraje członkowskie, jednogłośnie zatwierdziła nową Strategię Dobrego Zarządzania i Działań Antykorupcyjnych, która rozszerza zakres zadań Banku Światowego w tych dziedzinach. Strategia powstała w wyniku wszechstronnych konsultacji z rządami, organizacjami pozarządowymi, sektorem prywatnym i partnerami działającymi na rzecz rozwoju z 47 krajów. Tak szerokie uczestnictwo w konsultacjach jest odzwierciedleniem ogólnoświatowego przekonania, że właśnie sposób sprawowania władzy publicznej ma decydujący wpływ na zmniejszanie zasięgu biedy.
Konsultacje nad strategią i jej wcielaniem w życie rozbudziły oczekiwania, że BŚ nasili pomoc dla poszczególnych państw, żeby wesprzeć ich wysiłki w celu zastosowania zasad dobrego rządzenia. Strategia była gotowa do uruchomienia, gdy bank dotknął kryzys przywództwa.
W kwietniu 2007 r. zespół specjalistów zajmujących się w banku zasadami dobrego zarządzania sektorem publicznym w skierowanym do rady i do prezesa liście otwartym napisał, że ten kryzys podważa wiarygodność BŚ i zagraża wprowadzeniu w życie niezwykle istotnego programu. Fakt, że kryzys wewnętrzny został rozwiązany, upewnił wiele osób, iż ta instytucja jest w stanie być w zgodzie z głoszonymi przez siebie zasadami.
Kolejny prezes będzie oczywiście musiał odbudować wiarygodność banku i spełnić obietnice energicznej współpracy z partnerami z poszczególnych krajów w staraniach o wprowadzenie zasad dobrego rządzenia. Dla BŚ nie będzie właściwie wyzwania ważniejszego niż kontynuacja tych starań oraz program antykorupcyjny. Nowy prezes będzie miał jednak w tych zmaganiach licznych sprzymierzeńców, nie tylko we własnej instytucji, ale i wśród dwóch miliardów biedaków, którzy utrzymują się za niespełna dwa dolary dziennie.
Tłum. A.G.
DANNY LEIPZIGER
SANJAY PRADHAN
Autorzy pracują w Banku Światowym - Danny Leipziger jest wiceprezesem ds. walki z biedą i zarządzania gospodarczego, a Sanjay Pradhan dyrektorem ds. nadzorowania sektora publicznego
Z polskiej perspektywy Nie wystarczy policyjne ściganie skorumpowanych
Korupcja, zjawisko stare jak władza, nie zawsze było oceniane negatywnie. Zwłaszcza korupcja w gospodarce jeszcze do niedawna postrzegana była jako nieodzowny koszt, a czasem wręcz użyteczne smarowidło transakcji biznesowych. Jeszcze dziesięć lat temu we Francji, Danii, Belgii czy Niemczech łapówki dawane w ramach inwestycji zagranicznych były czymś normalnym i można je było zgodnie z prawem odliczyć od opodatkowania.
Do połowy lat 90. międzynarodowe organizacje finansowe, udzielając pożyczek czy wsparcia krajom rozwijającym się, nie interesowały się, czy przy realizacji inwestycji czynionych z ich funduszy dochodzi do korupcji. W 1993 roku Peter Eigen, były dyrektor Banku Światowego, zakładając międzynarodową organizację Transparency International, chciał dać jasny sygnał, że w tej dziedzinie społeczność międzynarodowa i poszczególne kraje robią zdecydowanie za mało. Zmiana w podejściu do korupcji nastąpiła w drugiej połowie lat 90. W 1997 roku kraje OECD przyjęły konwencję o zwalczaniu przekupstwa zagranicznych funkcjonariuszy publicznych w międzynarodowych transakcjach, a dwa lata później prawnokarną konwencję o korupcji. Ta ostatnia, ratyfikowana przez Polskę w 2002 roku, wprowadza m.in. penalizację przekupstwa w sektorze prywatnym i odpowiedzialność osób prawnych za czyny korupcyjne.
Bardzo trudno jest wykryć już zaistniałą korupcję. Skorumpowany, zazwyczaj osoba pełniąca funkcję publiczną, i korumpujący mają interes w zachowaniu tajemnicy. W odróżnieniu od wielu innych przestępstw, np. od sprzeniewierzenia majątku, w wyniku dokonania przestępstw korupcyjnych nie występuje bezpośrednia ofiara przestępstwa. Na korupcji traci jednak Skarb Państwa, majątek instytucji publicznej, czasem firma, często podatnik. Właśnie dlatego, że tak trudno wykryć korupcję, aby ją skutecznie ograniczać na dłuższą metę, nie wystarczy policyjne ściganie. W państwach, które poczyniły duże postępy na drodze ograniczania korupcji, np. w Singapurze czy Hongkongu, obok działań śledczych prowadzono szerokie działania prewencyjne polegające na tworzeniu prawnych i administracyjnych zabezpieczeń systemowych, oraz edukację antykorupcyjną skierowaną do pracowników administracji publicznej i ogółu obywateli. W społeczeństwach cechujących się wysokim przyzwoleniem społecznym dla zachowań korupcyjnych, a takim ciągle jesteśmy, skuteczniejsze są działania podejmowane kompleksowo. Zarówno ONZ, Bank Światowy, Rada Europy, jak i Transparency International, wskazują na to, że dopiero konsekwentne i długofalowe stosowanie tych trzech typów działań daje pożądane rezultaty.
Niestety, nie tylko polskie władze nie doceniają wagi działań prewencyjnych. Nie doceniają ich również przedsiębiorcy. Wielu z nich widzi problem, ale niewielki procent firm stosuje zabezpieczenia antykorupcyjne. Najpopularniejszym jest kontrola wewnętrzna. Budowanie kultury korporacyjnej opartej na rzetelności, tworzenie wewnętrznych zasad etycznego postępowania przez naszych przedsiębiorców są uważane za zbędne. W walce z korupcją ogromne znaczenie ma także wiarygodność prowadzących ją osób. Nie ma nic bardziej niszczącego niż odkrycie, że osoba promująca przejrzystość sama postępuje nieetycznie. Oskarżenie włoskich sędziów prowadzących akcję Czyste ręce o zachowania nieetyczne nie tylko na wiele lat przerwało proces czyszczenia tamtejszego życia publicznego, ale też otworzyło drogę do wyborczego zwycięstwa osoby wielokrotnie oskarżanej o korupcję.
GRAŻYNA KOPIŃSKA
dyrektor Programu Przeciw Korupcji Fundacji im. Stefana Batorego
(źródło: GazetaPrawna.pl, 29.06-01.07.2007)
Niedawne zamieszanie wokół rezygnacji Paula Wolfowitza ze stanowiska prezesa Banku Światowego sprawiło, że jeszcze pilniejsza niż dotychczas stała się potrzeba wcielenia w życie jego programów dobrego zarządzania i działań antykorupcyjnych. Jest to niezbędne nie tylko dla dobra banku, ale przede wszystkim dla dobra ludzi biednych w krajach rozwijających się - ich dostęp do usług publicznych, a także ich szanse na lepsze życie obniżają się wskutek marnego stylu rządzenia i łapownictwa.
Pojawiają się sugestie, że odejście poprzedniego prezesa jest efektem zbytniego rozproszenia jego programu antykorupcyjnego. To po prostu nie jest prawda. Kryzys przywództwa nie był odzwierciedleniem osłabienia zaangażowania w realizację programu dobrego rządzenia - ani ze strony zatrudnionych w banku fachowców, ani krajów i udziałowców, z którymi współpracują. Jest odwrotnie: program dobrego rządzenia i działań antykorupcyjnych jest realizowany mimo zmiany na czołowym stanowisku.
Bank zaczął koncentrować się na poprawie sposobu zarządzania i zwalczaniu łapownictwa już dziesięć lat temu. W 1997 roku ówczesny prezes, James Wolfensohn, łamiąc tabu polegające na publicznym pomijaniu korupcji, uznał raka korupcji za główny problem wpływający na sytuację biednych w krajach rozwijających się. W ostatniej dekadzie dla rządów, społeczeństwa obywatelskiego, sektora prywatnego, a także społeczności międzynarodowej poprawa sposobu rządzenia i walka z korupcją stały się sprawami priorytetowymi. Znalazło to odzwierciedlenie w pożyczkach udzielanych przez Bank. Obecnie pożyczki mające na celu poprawę zarządzania sferą publiczną (i dziedziny pokrewne) wynoszą około 4,5 mld dol., prawie 20 proc. całej akcji pożyczkowej.
Korupcja to główna przeszkoda w rozwoju ekonomicznym. Kosztuje co roku miliardy dolarów, które można by przeznaczyć na zmniejszenie zakresu biedy i na wzrost gospodarczy. W niedawnym opracowaniu Banku Światowego. Różne oblicza korupcji (The Many Faces of Corruption) ocenia się, że nielegalne wycinanie lasów oznacza dla branży stratę około 10 mld dol. rocznie. Absencja nauczycieli, jeden z głównych aspektów korupcji w edukacji, może prowadzić do bezpośredniej utraty 1/4 krajowych wydatków publicznych na szkolnictwo podstawowe.
Poprawa zarządzania w sektorze publicznym i zwalczania korupcji umożliwia poszczególnym krajom zapewnienie podstawowych usług, przyczynia się także do wzrostu gospodarczego i zwiększenia szans na zatrudnienie biedaków. Właśnie dlatego w takich krajach, jak np. Tanzania, staramy się wzmocnić nadzór na wykorzystaniem zasobów publicznych zarówno ze strony obywateli, jak i organów regulacyjnych. Wspieramy także zabiegi ubogich, w tym kobiet, o lepszy dostęp do systemu prawnego - m.in. za pomocą sądów objazdowych: tak postępujemy w Gwatemali. Działalność banku na rzecz walki z korupcją ma różne formy: od prowadzenia audytu instytucji publicznych w Afryce, po umacnianie procedur przetargowych w Azji.
W marcu 2006 r. rada banku, w której reprezentowane są wszystkie kraje członkowskie, jednogłośnie zatwierdziła nową Strategię Dobrego Zarządzania i Działań Antykorupcyjnych, która rozszerza zakres zadań Banku Światowego w tych dziedzinach. Strategia powstała w wyniku wszechstronnych konsultacji z rządami, organizacjami pozarządowymi, sektorem prywatnym i partnerami działającymi na rzecz rozwoju z 47 krajów. Tak szerokie uczestnictwo w konsultacjach jest odzwierciedleniem ogólnoświatowego przekonania, że właśnie sposób sprawowania władzy publicznej ma decydujący wpływ na zmniejszanie zasięgu biedy.
Konsultacje nad strategią i jej wcielaniem w życie rozbudziły oczekiwania, że BŚ nasili pomoc dla poszczególnych państw, żeby wesprzeć ich wysiłki w celu zastosowania zasad dobrego rządzenia. Strategia była gotowa do uruchomienia, gdy bank dotknął kryzys przywództwa.
W kwietniu 2007 r. zespół specjalistów zajmujących się w banku zasadami dobrego zarządzania sektorem publicznym w skierowanym do rady i do prezesa liście otwartym napisał, że ten kryzys podważa wiarygodność BŚ i zagraża wprowadzeniu w życie niezwykle istotnego programu. Fakt, że kryzys wewnętrzny został rozwiązany, upewnił wiele osób, iż ta instytucja jest w stanie być w zgodzie z głoszonymi przez siebie zasadami.
Kolejny prezes będzie oczywiście musiał odbudować wiarygodność banku i spełnić obietnice energicznej współpracy z partnerami z poszczególnych krajów w staraniach o wprowadzenie zasad dobrego rządzenia. Dla BŚ nie będzie właściwie wyzwania ważniejszego niż kontynuacja tych starań oraz program antykorupcyjny. Nowy prezes będzie miał jednak w tych zmaganiach licznych sprzymierzeńców, nie tylko we własnej instytucji, ale i wśród dwóch miliardów biedaków, którzy utrzymują się za niespełna dwa dolary dziennie.
Tłum. A.G.
DANNY LEIPZIGER
SANJAY PRADHAN
Autorzy pracują w Banku Światowym - Danny Leipziger jest wiceprezesem ds. walki z biedą i zarządzania gospodarczego, a Sanjay Pradhan dyrektorem ds. nadzorowania sektora publicznego
Z polskiej perspektywy Nie wystarczy policyjne ściganie skorumpowanych
Korupcja, zjawisko stare jak władza, nie zawsze było oceniane negatywnie. Zwłaszcza korupcja w gospodarce jeszcze do niedawna postrzegana była jako nieodzowny koszt, a czasem wręcz użyteczne smarowidło transakcji biznesowych. Jeszcze dziesięć lat temu we Francji, Danii, Belgii czy Niemczech łapówki dawane w ramach inwestycji zagranicznych były czymś normalnym i można je było zgodnie z prawem odliczyć od opodatkowania.
Do połowy lat 90. międzynarodowe organizacje finansowe, udzielając pożyczek czy wsparcia krajom rozwijającym się, nie interesowały się, czy przy realizacji inwestycji czynionych z ich funduszy dochodzi do korupcji. W 1993 roku Peter Eigen, były dyrektor Banku Światowego, zakładając międzynarodową organizację Transparency International, chciał dać jasny sygnał, że w tej dziedzinie społeczność międzynarodowa i poszczególne kraje robią zdecydowanie za mało. Zmiana w podejściu do korupcji nastąpiła w drugiej połowie lat 90. W 1997 roku kraje OECD przyjęły konwencję o zwalczaniu przekupstwa zagranicznych funkcjonariuszy publicznych w międzynarodowych transakcjach, a dwa lata później prawnokarną konwencję o korupcji. Ta ostatnia, ratyfikowana przez Polskę w 2002 roku, wprowadza m.in. penalizację przekupstwa w sektorze prywatnym i odpowiedzialność osób prawnych za czyny korupcyjne.
Bardzo trudno jest wykryć już zaistniałą korupcję. Skorumpowany, zazwyczaj osoba pełniąca funkcję publiczną, i korumpujący mają interes w zachowaniu tajemnicy. W odróżnieniu od wielu innych przestępstw, np. od sprzeniewierzenia majątku, w wyniku dokonania przestępstw korupcyjnych nie występuje bezpośrednia ofiara przestępstwa. Na korupcji traci jednak Skarb Państwa, majątek instytucji publicznej, czasem firma, często podatnik. Właśnie dlatego, że tak trudno wykryć korupcję, aby ją skutecznie ograniczać na dłuższą metę, nie wystarczy policyjne ściganie. W państwach, które poczyniły duże postępy na drodze ograniczania korupcji, np. w Singapurze czy Hongkongu, obok działań śledczych prowadzono szerokie działania prewencyjne polegające na tworzeniu prawnych i administracyjnych zabezpieczeń systemowych, oraz edukację antykorupcyjną skierowaną do pracowników administracji publicznej i ogółu obywateli. W społeczeństwach cechujących się wysokim przyzwoleniem społecznym dla zachowań korupcyjnych, a takim ciągle jesteśmy, skuteczniejsze są działania podejmowane kompleksowo. Zarówno ONZ, Bank Światowy, Rada Europy, jak i Transparency International, wskazują na to, że dopiero konsekwentne i długofalowe stosowanie tych trzech typów działań daje pożądane rezultaty.
Niestety, nie tylko polskie władze nie doceniają wagi działań prewencyjnych. Nie doceniają ich również przedsiębiorcy. Wielu z nich widzi problem, ale niewielki procent firm stosuje zabezpieczenia antykorupcyjne. Najpopularniejszym jest kontrola wewnętrzna. Budowanie kultury korporacyjnej opartej na rzetelności, tworzenie wewnętrznych zasad etycznego postępowania przez naszych przedsiębiorców są uważane za zbędne. W walce z korupcją ogromne znaczenie ma także wiarygodność prowadzących ją osób. Nie ma nic bardziej niszczącego niż odkrycie, że osoba promująca przejrzystość sama postępuje nieetycznie. Oskarżenie włoskich sędziów prowadzących akcję Czyste ręce o zachowania nieetyczne nie tylko na wiele lat przerwało proces czyszczenia tamtejszego życia publicznego, ale też otworzyło drogę do wyborczego zwycięstwa osoby wielokrotnie oskarżanej o korupcję.
GRAŻYNA KOPIŃSKA
dyrektor Programu Przeciw Korupcji Fundacji im. Stefana Batorego
(źródło: GazetaPrawna.pl, 29.06-01.07.2007)








